Eryka Trzewik-Drost - Ikona polskiego szkła prasowanego

31 maja 2026

Szklana figura w kształcie sukni obok czerwonej postaci. W tle portret Eryki Trzewik Drost.

Spis treści

Eryka Trzewik-Drost należy do grona projektantek, które zmieniły sposób patrzenia na polskie szkło użytkowe. Jej prace pokazują, że szkło prasowane nie musi być wtórne ani „tańsze” estetycznie: może być rzeźbą, narzędziem codziennego użytku i świadomym elementem wnętrza. W tym tekście wyjaśniam, skąd wzięła się jej pozycja w historii designu, które projekty najlepiej ją reprezentują i jak czytać jej dorobek bez muzealnego uproszczenia.

Najważniejsze fakty o projektantce i jej szkle

  • Eryka Trzewik-Drost zaczynała od projektowania ceramiki, a później najmocniej zaznaczyła się w szkle prasowanym.
  • Po studiach we Wrocławiu pracowała w Bogucicach, a od 1966 roku była związana z hutą Ząbkowice.
  • Jej najbardziej rozpoznawalne projekty to m.in. Conti, Igloo, Asteroid i Cora.
  • Wyróżniały ją grube ścianki, relief zamiast imitacji szlifu, mocny kolor i myślenie o naczyniu jak o małej formie przestrzennej.
  • Dziś jej obiekty są cenione nie tylko przez kolekcjonerów, ale też przez muzea i badaczy polskiego wzornictwa.

Kim była Eryka Trzewik-Drost i skąd bierze się jej pozycja

Najkrótsza odpowiedź brzmi: była jedną z najważniejszych polskich projektantek szkła użytkowego drugiej połowy XX wieku. Urodziła się w 1931 roku, dyplom obroniła w 1957 roku na wydziale ceramiki i szkła we Wrocławiu, a zawodowo najpierw związała się z Zakładami Porcelany „Bogucice”, by później wejść do zespołu huty Ząbkowice, gdzie rozwinęła się jej najbardziej rozpoznawalna część twórczości. Culture.pl przypomina, że razem z Janem Sylwestrem Drostem współtworzyła język, który odmienił polskie szkło prasowane i wyniósł je do rangi projektu naprawdę nowoczesnego.

To ważne, bo jej nazwisko nie funkcjonuje wyłącznie jako podpis pod pojedynczym wazonem czy miską. Trzewik-Drost pracowała w systemie przemysłowym, ale nie podporządkowała się jego najprostszej logice. Projektowała dla produkcji seryjnej, a jednocześnie myślała o obiekcie jak o małej rzeźbie, która ma działać w świetle, na stole i we wnętrzu. Miała też solidne zaplecze wystawowe: nagrody, obecność w licznych ekspozycjach i obecność w kolekcjach muzealnych sprawiły, że jej dorobek nie zniknął w cieniu anonimowej produkcji. To właśnie ten kontekst wyjaśnia, dlaczego jej szkło wybrzmiewa inaczej niż standardowa przemysłowa galanteria. W następnym kroku warto zobaczyć, jak wyglądał jej warsztat i co zrobiła z techniką prasowania.

Od porcelany do szkła prasowanego

Jej droga nie zaczęła się od szkła. W latach 1957-1964 projektowała użytkową ceramikę w Bogucicach, a dopiero potem przeszła do Ząbkowic, gdzie od 1966 do 1990 roku pracowała w centrum wzorniczym huty. To przejście ma duże znaczenie: porcelana uczy dyscypliny formy, a szkło wymusza myślenie o świetle, grubości materiału i o tym, jak przedmiot zachowuje się po wyjęciu z formy. W praktyce oznacza to zupełnie inny rodzaj decyzji projektowej.

Jak zauważa „Szkło i Ceramika”, w latach 70. szkło prasowane przestało być traktowane jak technika niższej kategorii i zaczęło konkurować z ręcznie szlifowanym kryształem. Drostowie zrobili z tego przewartościowania swoją specjalność. Wzięli technologię, która kojarzyła się z masowością i ograniczeniem, i zamienili ją w pole eksperymentu. Kluczowe było nie tylko to, że umieli projektować ładne naczynia, ale to, że potrafili wyłamać się z estetyki imitującej szlif i zaproponować własny, bardziej syntetyczny język reliefu, modułu i rytmu. Najciekawsze jest jednak to, że z tej technologii wyprowadzili własny język formy, a nie tylko serię użytkowych naczyń.

Co wyróżnia jej język formy

Dla mnie najciekawsze w tej twórczości jest to, że nie udaje delikatności. Eryka Trzewik-Drost lubiła formy kompaktowe, grubościenne, matowe albo ziarniste, najczęściej w intensywnych barwach, szczególnie w odcieniach błękitu i zieleni. To nie jest detal techniczny bez znaczenia. Taka powierzchnia inaczej łapie światło, inaczej daje cień i inaczej buduje obecność przedmiotu w przestrzeni.

  • Grubość i ciężar optyczny sprawiają, że naczynie nie ginie na stole, tylko wyznacza własny punkt ciężkości.
  • Relief zamiast imitacji szlifu daje bardziej nowoczesny efekt niż dekoracja udająca kryształ.
  • Intensywny kolor nie jest dodatkiem, ale częścią konstrukcji wizualnej przedmiotu.
  • Myślenie rzeźbiarskie widać w tym, że wiele form wygląda jak małe obiekty przestrzenne, a nie tylko pojemniki.

Warto też zwrócić uwagę na motyw kobiecej głowy, do którego projektantka wracała w latach 70. To już nie tylko szkło użytkowe, ale wyraźny dialog z estetyką new look i z dekoracyjnością tamtej dekady. Jej praca nie zatrzymywała się jednak na naczyniach: zajmowała się także biżuterią artystyczną i grafiką, więc patrzyła na formę szerzej niż przeciętny projektant przemysłowy. Tak zbudowany język najlepiej widać na konkretnych modelach, które dziś uchodzą za najbardziej rozpoznawalne.

Dwie szklane misy o falistym brzegu, z fakturą przypominającą krople wody. Jedna większa, druga mniejsza, obie z motywem bąbelków na dnie. Eryka Trzewik Drost stworzyła te naczynia.

Najważniejsze serie, które warto kojarzyć

Jeśli chcesz naprawdę zrozumieć jej dorobek, najlepiej zacząć od kilku projektów, które pokazują różne etapy i różne ambicje tej samej autorki. W poniższym zestawieniu widać, że chodziło nie tylko o estetykę, ale też o funkcję, modułowość i sposób użycia we wnętrzu.

Projekt Okres Co go wyróżnia Dlaczego jest ważny
Conti 1967 Komplet do przystawek zbudowany modułowo, dostępny w kilku wariantach kolorystycznych, później także w wersji dekorowanej. Pokazuje, jak projektantka rozwiązywała realne problemy produkcyjne i użytkowe, nie tracąc kontroli nad formą.
Igloo 1974 Miski o prostszym, ale bardzo wyrazistym rytmie bryły. To dobry przykład, że funkcjonalność może iść w parze z wyrazistą, niemal architektoniczną linią.
Asteroid 1975 Zestaw o silnym efekcie optycznym, współtworzony z Janem Sylwestrem Drostem. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków polskiego szkła prasowanego, ważny także jako projekt zespołowy.
Cora 1978-1979 Salaterka o bardziej dekoracyjnej, dojrzałej formie, nagrodzona na krajowej wystawie szkła w Katowicach. Pokazuje, że szkło prasowane mogło być traktowane prestiżowo, a nie wyłącznie użytkowo.

W tych projektach widać ewolucję: od dyscypliny i modularności do większej swobody i bardziej śmiałego opracowania powierzchni. Jeśli patrzę na tę serię całościowo, to właśnie ona najlepiej tłumaczy, dlaczego dziś mówimy o ikonie polskiego designu, a nie o zwykłej produkcji zakładowej. Kiedy przenosi się je do wnętrza, widać, że nie są tylko przedmiotami kolekcjonerskimi, ale częścią większej gry światła i przestrzeni.

Jak jej szkło działa we wnętrzu i w architekturze

Wątek architektoniczny jest w tej twórczości ciekawy, bo nie chodzi tu tylko o pojedynczy przedmiot na półce. W projektach Trzewik-Drost widać myślenie o powtórzeniu, module i relacji z otoczeniem, czyli o rzeczach bardzo bliskich architekturze. Sama projektantka próbowała też używać szkła prasowanego i ręcznie formowanego do dekoracji architektonicznych, choć te propozycje nie doczekały się szerszego zastosowania. I to też jest ważna informacja: nie każda dobra idea przemysłowa od razu staje się standardem użytkowym.

Ja czytam to tak: jej szkło najlepiej działa tam, gdzie może złapać światło i stworzyć rytm w przestrzeni. Nie musi dominować całego wnętrza. Wystarczy jeden dobrze ustawiony obiekt albo kilka zestawionych ze sobą naczyń, żeby pojawił się efekt, którego nie daje zwykła, gładka forma.

  • W przestrzeni dziennej relief żyje przede wszystkim dzięki bocznemu światłu.
  • Na ciemnym tle mocny kolor szkła staje się bardziej nasycony i czytelny.
  • Na otwartej półce lepiej działa jeden wyraźny obiekt niż przypadkowy nadmiar drobnych form.
  • W małych wnętrzach zbyt dekoracyjny zestaw może stracić lekkość, więc warto zostawić mu oddech.

To właśnie dlatego jej prace interesują nie tylko kolekcjonerów szkła, ale też osoby myślące o wnętrzu jak o całości: ze światłem, rytmem i proporcją. Najmocniejsza część jej dorobku polega na tym, że potrafi łączyć praktykę stołu z logiką przestrzeni. To zbliża ją bardziej do myślenia projektowego niż do czystej dekoracji.

Dlaczego ten dorobek wciąż brzmi współcześnie

Współczesność tego dorobku nie polega na nostalgii za PRL-em. Chodzi raczej o to, że projektantka bardzo dobrze rozumiała trzy rzeczy, które dziś wracają z nową siłą: trwałość, modułowość i szacunek do materiału. Jej szkło nie udaje luksusu, tylko buduje wartość przez proporcję, powierzchnię i użyteczność. To podejście jest zaskakująco aktualne w epoce, w której coraz częściej oczekujemy od przedmiotów nie tylko funkcji, ale też charakteru i długiego życia.

Jeśli patrzę na jej dorobek z dzisiejszej perspektywy, to widzę również bardzo dobrą lekcję dla kolekcjonera albo osoby oglądającej takie szkło na targu czy w katalogu. Nie wystarczy zachwycić się kolorem. Trzeba jeszcze sprawdzić kilka rzeczy:

  • stan krawędzi i reliefu, bo na grubszych ściankach najłatwiej widać późniejsze uszkodzenia;
  • kompletność zestawu, ponieważ pojedynczy element bywa mniej czytelny niż pełna seria;
  • zgodność formy z rozpoznawalnym modelem, najlepiej porównana z katalogami i wymiarami;
  • proweniencję, czyli pochodzenie obiektu, która w tej kategorii często ma większe znaczenie niż sam opis handlowy.

Właśnie dlatego twórczość Eryki Trzewik-Drost pozostaje ważna: łączy funkcję, technologię i formę w sposób, który nadal daje się czytać w domu, w muzeum i w historii polskiego wzornictwa. I chyba na tym polega jej siła najbardziej konsekwentnie, bez potrzeby dodawania wielkich słów.

FAQ - Najczęstsze pytania

Eryka Trzewik-Drost była jedną z najważniejszych polskich projektantek szkła użytkowego drugiej połowy XX wieku. Absolwentka wrocławskiej uczelni, związana z hutą Ząbkowice, gdzie współtworzyła unikalny język polskiego szkła prasowanego, wynosząc je do rangi sztuki.

Jej projekty charakteryzowały się grubościennymi, kompaktowymi formami, reliefem zamiast imitacji szlifu, intensywnymi kolorami (zwłaszcza błękity i zielenie) oraz rzeźbiarskim podejściem do naczynia, traktując je jako małą formę przestrzenną.

Do jej najbardziej rozpoznawalnych projektów należą serie Conti (modułowy komplet do przystawek), Igloo (miski o wyrazistym rytmie bryły), Asteroid (zestaw o silnym efekcie optycznym) oraz Cora (dekoracyjna salaterka).

Jej twórczość jest współczesna dzięki zrozumieniu trwałości, modułowości i szacunku do materiału. Szkło Trzewik-Drost nie udaje luksusu, lecz buduje wartość przez proporcje, powierzchnię i użyteczność, co jest cenione w dzisiejszym designie.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

eryka trzewik drost eryka trzewik-drost projekty szkło prasowane ząbkowice polskie szkło użytkowe prl drost szkło kolekcjonerskie huta ząbkowice projektanci

Udostępnij artykuł

Martyna Wieczorek

Martyna Wieczorek

Jestem Martyna Wieczorek, doświadczoną redaktorką i analityczką, która od ponad pięciu lat zgłębia tematykę kultury, historii, nauki i społeczeństwa. Moja pasja do tych dziedzin sprawia, że z radością dzielę się wiedzą i spostrzeżeniami, które zdobyłam podczas licznych badań i analiz. Specjalizuję się w interpretacji zjawisk społecznych oraz w odkrywaniu ich historycznych kontekstów, co pozwala mi na tworzenie treści, które są zarówno angażujące, jak i edukacyjne. W mojej pracy kładę duży nacisk na rzetelność i obiektywizm. Staram się upraszczać skomplikowane zagadnienia, aby były zrozumiałe dla szerokiego grona odbiorców. Moim celem jest dostarczanie aktualnych i wiarygodnych informacji, które pomagają czytelnikom lepiej zrozumieć otaczający ich świat. Dzięki temu mam nadzieję, że moje artykuły nie tylko informują, ale także inspirują do dalszej refleksji i dyskusji.

Napisz komentarz