Stanisława Leszczyńska, położna z Auschwitz i jej świadectwo

27 września 2026

Położna z Auschwitz, otoczona innymi kobietami, troskliwie zajmuje się noworodkami w wanienkach.

Spis treści

W miejscu, w którym niemiecki nazistowski system próbował odebrać ludziom imiona, godność i życie, Stanisława Leszczyńska pomagała rodzącym kobietom. Ta położna z Auschwitz przyjęła około 3000 porodów, pracując w skrajnie nieludzkich warunkach. Jej historia pokazuje nie tylko odwagę jednej kobiety, lecz także los matek i dzieci uwięzionych w obozie Auschwitz-Birkenau.

Stanisława Leszczyńska ratowała życie tam, gdzie narodziny miały nie mieć znaczenia

  • Stanisława Leszczyńska była polską położną z Łodzi, więźniarką o numerze 41335.
  • Do Auschwitz-Birkenau trafiła 17 kwietnia 1943 roku wraz z córką Sylwią.
  • W obozie przyjęła według własnej relacji około 3000 porodów.
  • Żadne dziecko nie zmarło podczas porodu, ale większość noworodków nie przeżyła późniejszego pobytu w obozie.
  • Jej świadectwo opublikowano w 1965 roku jako „Raport położnej z Oświęcimia”.

Kim była Stanisława Leszczyńska

Stanisława Leszczyńska urodziła się 8 maja 1896 roku w Łodzi, w rodzinie mieszkającej na Bałutach. W 1920 roku rozpoczęła naukę w Państwowej Szkole Położnych w Warszawie, a dwa lata później otrzymała dyplom z wyróżnieniem. Przed wojną przez wiele lat przyjmowała porody w Łodzi i zdobyła opinię osoby doświadczonej oraz wyjątkowo oddanej pacjentkom.

Wraz z mężem Bronisławem wychowywała czworo dzieci. Rodzina pomagała także w działalności konspiracyjnej. Po aresztowaniu w lutym 1943 roku Stanisława i jej córka Sylwia zostały osadzone w Auschwitz-Birkenau, a męskich członków rodziny skierowano do obozu Gross-Rosen.

Do obozu przybyła 17 kwietnia 1943 roku. Otrzymała numer 41335 i została przydzielona do pracy przy więźniarkach. Jej zawód, wcześniej kojarzony z opieką i bezpieczeństwem, w Auschwitz oznaczał codzienne zmaganie z głodem, chorobami, brakiem leków oraz przemocą strażników.

Rok lub data Wydarzenie
1896 Urodziny Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi
1922 Uzyskanie dyplomu położnej
17 kwietnia 1943 Przybycie do Auschwitz-Birkenau
1943-1945 Praca przy porodach więźniarek
1965 Publikacja „Raportu położnej z Oświęcimia”
1974 Śmierć Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi

Jak wyglądały porody w Auschwitz-Birkenau

Porody odbywały się w warunkach, które trudno nazwać opieką medyczną. Kobiety rodziły w obozowym baraku, bez odpowiedniego sprzętu, lekarstw i higieny znanej ze szpitala. Położna musiała często działać sama, wykorzystując własne doświadczenie i to, co akurat było dostępne.

Leszczyńska nie ograniczała się do odebrania porodu. Starała się także chronić matki i noworodki, doradzała kobietom, jak karmić dzieci, i pomagała im przetrwać pierwsze godziny po narodzinach. W relacjach więźniarek powraca obraz „Mateczki”, czyli osoby, która w obozowym chaosie zachowywała spokój i traktowała każdą rodzącą jak człowieka, a nie numer.

Według jej świadectwa wszystkie dzieci przyjęte przez nią na świat urodziły się żywe. To nie oznaczało jednak, że były bezpieczne. W Auschwitz narodziny dziecka nie kończyły zagrożenia, lecz rozpoczynały kolejny etap walki o przetrwanie.

Popularne przekazy mówią o bezpośrednim sprzeciwie Leszczyńskiej wobec rozkazów dotyczących zabijania noworodków. Sam fakt, że przyjmowała porody i próbowała ratować dzieci, jest dobrze utrwalony w świadectwach. Szczegóły niektórych rozmów z lekarzami SS, w tym z Josefem Mengelem, są natomiast różnie oceniane przez badaczy. Nie każdą barwną scenę z późniejszych opowieści można traktować tak samo jak udokumentowane zeznanie.

Jaki los spotkał dzieci urodzone w obozie

Los noworodków zależał od ich wyglądu, pochodzenia i aktualnej polityki władz obozowych. Część dzieci była zabijana wkrótce po narodzinach. Inne umierały z głodu, chorób i wycieńczenia, ponieważ matki nie miały wystarczającej ilości pożywienia, by je wykarmić.

Niektóre niemowlęta o jasnych włosach i niebieskich oczach wywożono z myślą o germanizacji. Oznaczało to próbę odebrania im tożsamości i wychowania ich w niemieckich rodzinach. Leszczyńska miała pomagać w oznaczaniu dzieci w sposób, który mógł ułatwić ich późniejsze rozpoznanie. Ten wątek znamy przede wszystkim z relacji świadków i jej własnego raportu, dlatego wymaga ostrożnego przedstawiania.

W opracowaniach pojawiają się różne dane dotyczące liczby dzieci, które przeżyły obóz. Część popularnych publikacji podaje około 30 noworodków, natomiast analizy zachowanej dokumentacji wskazują, że wyzwolenia wraz z matkami mogła doczekać co najmniej 60 dzieci urodzonych w Auschwitz. Rozbieżność wynika z niepełnych rejestrów i różnych sposobów liczenia.

Ta różnica nie podważa znaczenia pracy Leszczyńskiej. Przeciwnie, pokazuje, jak trudno odtworzyć losy dzieci w systemie, który celowo niszczył dokumentację i zacierał ślady zbrodni. W mojej ocenie najważniejsze jest tu rozróżnienie między samym przyjęciem porodu a późniejszą walką o życie dziecka, na którą położna miała już bardzo ograniczony wpływ.

Czy naprawdę przyjęła około 3000 porodów

Liczba około 3000 porodów pochodzi z relacji Stanisławy Leszczyńskiej i przez lata stała się najbardziej rozpoznawalnym elementem jej biografii. Nie zachowała się jednak pełna dokumentacja, która pozwalałaby potwierdzić każdy poród osobno. Dlatego badacze traktują tę liczbę jako szacunek, a nie precyzyjny rejestr.

W obozie nie prowadzono normalnej ewidencji medycznej, a część kobiet rodziła w ukryciu. Leszczyńska mogła też nie zapisywać wszystkich przypadków, zwłaszcza gdy liczyło się natychmiastowe działanie. Z tego powodu uczciwiej mówić, że przyjęła około 3000 porodów według własnego świadectwa, niż przedstawiać tę liczbę jako bezdyskusyjny fakt statystyczny.

Nie zmienia to skali jej pracy. Nawet jeśli dokładna liczba pozostanie nieznana, chodziło o tysiące matek i dzieci, którym zapewniła fachową pomoc w miejscu pozbawionym podstawowych warunków. Właśnie dlatego sprowadzanie jej historii wyłącznie do jednej liczby byłoby zbyt dużym uproszczeniem.

„Raport położnej z Oświęcimia” i pamięć o więźniarce

Po wojnie Leszczyńska wróciła do Łodzi i nadal pracowała jako położna. Jej wspomnienia zostały opublikowane w 1965 roku w czasopiśmie „Przegląd Lekarski” pod tytułem „Raport położnej z Oświęcimia”. To jedno z najważniejszych świadectw dotyczących ciężarnych kobiet i dzieci urodzonych w obozie.

Raport nie jest literacką opowieścią o bohaterstwie. Ma formę rzeczowego świadectwa, w którym przeplatają się opisy porodów, losów matek i reakcji obozowych lekarzy. Właśnie ta powściągliwość robi na mnie największe wrażenie. Leszczyńska nie buduje własnego pomnika, lecz dokumentuje cierpienie kobiet, z którymi dzieliła niewolę.

Współwięźniarki nazywały ją „Mateczką” i „Aniołem Życia”. Po jej śmierci 11 marca 1974 roku pamięć o niej nie wygasła. W Łodzi i innych miejscach powstawały tablice, wystawy oraz publikacje poświęcone jej działalności. Od 1992 roku trwa także jej proces beatyfikacyjny, który nie oznacza jeszcze zakończonej beatyfikacji.

Dlaczego jej historia pozostaje ważna

Stanisława Leszczyńska nie pokonała obozowego systemu i nie mogła uratować wszystkich dzieci. Jej opór miał inny wymiar. Polegał na tym, że w sytuacji zaprojektowanej tak, aby odebrać człowiekowi podmiotowość, nadal wykonywała swój zawód z troską i odpowiedzialnością.

Jej biografia przypomina też, że historia Auschwitz nie składa się wyłącznie z dat, rozkazów i statystyk. Tworzą ją pojedyncze doświadczenia kobiet, które rodziły w strachu, oraz osób takich jak Leszczyńska, próbujących zapewnić im choć odrobinę bezpieczeństwa. Każdy poród był aktem sprzeciwu wobec logiki zagłady.

Trzeba jednak unikać przedstawiania tej opowieści jako łatwej historii o triumfie dobra nad złem. Większość dzieci nie przeżyła, a położna nie mogła odwrócić skutków głodu, przemocy i nazistowskiej polityki rasowej. Jej odwaga miała ogromne znaczenie moralne i ludzkie, ale nie usuwała realności obozowej katastrofy.

Najważniejsza lekcja z historii Mateczki

Stanisława Leszczyńska jest pamiętana jako położna z Auschwitz, lecz jej dziedzictwo wykracza poza samą liczbę odebranych porodów. Pokazuje, że fachowość, troska i wierność podstawowym zasadom mogą zachować człowieczeństwo nawet w warunkach stworzonych do jego zniszczenia.

Najuczciwiej pamiętać o niej razem z matkami i dziećmi, którym pomagała. Bez romantyzowania obozu, bez pomijania ofiar i bez udawania, że wszystkie szczegóły są dziś pewne. Pozostaje po niej świadectwo, że nawet tam, gdzie życie było systemowo odrzucane, znalazła się osoba gotowa stanąć po jego stronie.

FAQ - Najczęstsze pytania

Według własnego świadectwa przyjęła około 3000 porodów. Jest to szacunek, ponieważ nie zachowała się pełna dokumentacja pozwalająca potwierdzić każdy przypadek osobno.

Kobiety rodziły w obozowym baraku, bez odpowiedniego sprzętu, leków i higieny. Leszczyńska często działała sama, wykorzystując swoje doświadczenie oraz ograniczone środki, a także pomagała matkom w opiece nad noworodkami.

Popularne publikacje mówią o około 30 noworodkach, natomiast analizy zachowanej dokumentacji wskazują, że wyzwolenia wraz z matkami mogło doczekać co najmniej 60 dzieci urodzonych w obozie. Rozbieżność wynika z niepełnych rejestrów i różnych sposobów liczenia.

Było to świadectwo Stanisławy Leszczyńskiej opublikowane w 1965 roku w czasopiśmie „Przegląd Lekarski”. Opisywało porody, losy matek i dzieci oraz reakcje obozowych lekarzy, dokumentując sytuację ciężarnych więźniarek.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

auschwitz holokaust położnictwo więźniarki zbrodnie nazistowskie

Udostępnij artykuł

Pola Zając

Pola Zając

Nazywam się Pola Zając i od 7 lat zajmuję się tematyką kultury, historii, nauki oraz społeczeństwa. Moje zainteresowanie tymi obszarami zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to zafascynowały mnie opowieści o przeszłości oraz różnorodność ludzkich doświadczeń. Lubię zgłębiać skomplikowane zagadnienia i przedstawiać je w przystępny sposób, co pozwala mi pomagać innym w lepszym zrozumieniu otaczającego nas świata. W mojej pracy stawiam na rzetelność i aktualność informacji. Starannie sprawdzam źródła, porównuję dane oraz śledzę najnowsze trendy, aby dostarczać czytelnikom wartościowe i zrozumiałe treści. Piszę o różnych aspektach kultury i historii, a także o tym, jak nauka wpływa na nasze życie społeczne. Moim celem jest nie tylko edukacja, ale także inspirowanie do refleksji nad tym, co nas otacza.

Napisz komentarz